Вы находитесь на странице: 1из 7

Stefania Grodzieńska

Метод чтения Ильи Франка

Lizbona (Лиссабон).
Dzień był (день был) niby jeszcze zimowy (как будто еще зимний), a niby już wiosenny (и как
будто уже весенний). W taki dzień (в такой день) w człowieku powstają tęsknoty (в человеке возникают
желания), powleczone melancholią (подернутые меланхолией) już w chwili ich narodzin (уже в минуты
их рождения). Każda kobieta (каждая женщина) myśli o sprawieniu sobie (думает о приобретении)
nowej sukni (нового платья), a mężczyzna (а мужчина) — nowej żony (новой жены). Ale już następna
myśl jest (но уже следующая мысль есть): “A co zrobić (а что делать) ze starą (старой)?” I najczęściej
marzenie pozostaje (и самая честная мечта остается) w sferze marzeń (в сфере мечт), zwłaszcza w
wypadku sukni (особенно в случае платья).
W taki oto zimowo-wiosenny dzień (в такой вот зимне-весенний день), pełen niepokoju (полный
беспокойства), nadziei i smutku (надежды и печали), wyszłam na ulicę (я вышла на улицу). Promień
słońca (луч солнца), które już naprawdę (который уже действительно), pierwszy raz (первый раз) w tym
roku (в этом году), grzało (грело), wywołał we mnie (вызвал во мне) nagłą chęć czegoś nowego
(неожиданное желание чего-нибудь нового), chęć przełamania szarego (желание нарушения серой),
normalnego tygodnia (нормальной недели).
Przechodziłam akurat obok biura podróży (я проходила как раз рядом с бюро путешествий).
Podróż… tak.(путешествие… так). To jest to. (то что нужно = это есть это) Nastrój dworca…
(атмосфера вокзала) “Pociąg pośpieszny do Pragi, Wiednia, Paryża (поезд скорый до Праги, Ведня,
Парижа) odejdzie z toru drugiego (отходит с пути второго) przy peronie pierwszym…(у перрона
первого)” Odjazd (отъезд). Za oknami pociągu (за окнами поезда) domy obcych miast (дома чужих
городов). Fragmenty mieszkań (фрагменты квартир), ulic(улиц), ludzie (людей), prowadzący tam
(ведущих там) swoje normalne życie (свою нормальную жизнь), w które zaglądamy (в которую я
заглянула) jak przez dziurkę od klucza (как через замочную скважину = отверстие для ключа): czy to
nie dziwne (это не удивительно) , że ta kobieta z dziećmi tu mieszka (что эта женщина с детьми тут
живет), w tym Brnie czy w tym Wiedniu (в этом Брне или в этом Ведню). Ubrała dzieci (одела детей) i
wyszła z nimi (и вышла с ними) po zakupy (за покупками). Chodzi tak co dzień(она ходит так
ежедневно), ale dla mnie (но для меня) gra ona tylko swoją rolę w teatrze (играет она только свою роль
в театре). Dla mnie ona (для меня она) istniała przez tę chwilę (существовала в течении той минуты,
того момента), jej epizod trwał (ее эпизод длился) mniej więcej cztery sekundy (приблизительно четыре
секунды). Tak. To jest to.
Weszłam do biura podróży (я вошла в бюро путешествий).

Мультиязыковой проект Ильи Франка www.franklang.ru 1


-- Poproszę o bilet drugiej klasy (я прошу билет второго класса)—powiedziałam rozmarzona(я сказала
погруженная в мечты).
-- Dokąd (куда)?—spytał przystojny urzędnik (спросил красивый служащий).
-- Gdzieś daleko (где-нибудь далеко).
-- Może do Koszalina (может быть в Кошалина)?
-- A dalej nie można (а дальше нельзя)?
-- Za Koszalinem jest jeszcze Mielno(за Кошалиным есть еще Мельно).
-- A dalej (а дальше)?
-- Dalej już jest morze (дальше уже есть море).
-- Szkoda (жаль). A na lądzie (а на суше) nic innego pan nie ma (ничего другого вы не имеете)?
-- Proszę bardzo (пожалуйста очень). Świeradów (Шверадув)! Bardzo daleko (очень далеко) i
jednocześnie na lądzie (и одновременно на суше).
-- A dalej?
-- Dalej już jest zagranica (дальше уже есть заграница).
-- Nie szkodzi (ничего). Nie zależy mi (я не хочу), żeby to było (чтобы это было) koniecznie w Polsce
(обязательно в Польше). Co pan mi może zaproponować za granicą (что вы мне можете предложить за
границей)?
-- Żeby było daleko (чтобы было далеко)?
-- Żeby było daleko.
-- Może Lizbona (может быть Лиссабон)?
-- A to daleko (а это далеко)?
-- Daleko.
-- To poproszę jeden drugiej klasy do Lizbony (тогда я прошу один второго класса в Лиссабон).
Przystojny urzędnik zastanowił się chwilę i powiedział (задумался минуту и сказал):
-- Niestety (к сожалению), proszę pani (пожалуйста вы), musiałaby pani mieć passport i wizę
(необходимо бы вам иметь паспорт и визу).
-- Kiedy ja tam (когда я там) wcale nie chcę siedzieć (совершенно не хочу сидеть), tylko bym się
przejechała tam i z powrotem (только проехалась бы туда и обратно). Wiosna, wie pan (знаете вы), taki
ładny (такой красивый) dzień, po prostu mam ochotę się przewietrzyć (попросту есть желание
проветриться). To chyba naturalne (это пожалуй естественно).
-- Jak najzupełniej (как самое совершенное), proszę pani. Sam bym się chętnie przewietrzył (сам бы
охотно проветрился). Ale przepisy (но правила), niestety, utrudniają (препятствуют). Może by się pani
jednak zdecydowała na coś krajowego (может быть вы однако решились на что-нибудь в пределах
страны, отечественного)?
-- A co mi pan radzi (а что мне вы посоветуете)?

Мультиязыковой проект Ильи Франка www.franklang.ru 2


-- Ja bym pani polecił na przykład Poznań (Я бы вам рекомендовал на пример Познань) . Ładne miasto,
czyste (красивый город, чистый). Uniwersyteckie (университетский).
-- Hm… to nie jest zły pomysł (это не есть плохая идея). Jeśli pan już tak zachwala(если вы уже так
расхваливаете), to poproszę jeden drugiej klasy do Poznania. O której odchodzi pociąg (в котором
отходит поезд)?
-- W nocy (ночью). Godzina zero dwadzieścia siedem (час ноль двадцать семь).
-- O, to dziękuję (тогда спасибо). Mówiłam panu wyraźnie (я сказала вам отчетливо), że wiosna, ładny
dzień, mam ochotę gdzieś się przelecieć (куда-то проехаться). A nie w nocy. Po co w nocy mam
wyjeżdżać (зачем ночью я должна уезжать)? W dzień nic pan nie ma (днем ничего вы не имеете)?
-- Dlaczego nie (почему нет0, proszę pani! Rozporządzamy szerokim asortymentem dziennym (мы
располагаем широким ассортиментом дневным), proszę bardzo.
-- Na przykład (на пример)?
-- Kraków (Краков). Piękne, stare miasto (красивый, старый город). Zabytki (памятники старины),
kościoły (костелы), zamek królewski autentyczny (замок королевский подлинный) na tak zwanym
Wawelu(на так называемом Вавелу). Będzie pani miała prawdziwą satysfakcję (будете вы иметь
настоящее удовлетворение).
-- No dobrze (ну хорошо), niech już będzie ten Kraków (пускай уже будет этот Краков), żeby panu czasu
nie zajmować (чтобы у вас время не занимать). Ile taki bilet kosztuje (сколько такой билет стоит)?
-- Dziewięćdziesiąt jeden dwadzieścia (девяносто один двадцать).
-- W jedną stronę (в одну сторону)?
-- Tak (да).
-- To tam i z powrotem sto osiemdziesiąt dwa czterdzieści (это туда и обратно сто восемьдесят два
сорок)?
-- Tak jest, proszę pani.
-- Za drogo (слишком дорого). Fantazja fantazją (фантазия фантазией), ale prawie dwieście złotych (но
почти двести злотых), to już pieniądz (это уже деньги). Nie mówię (не говорю), żeby się targować
(чтобы торговаться), broń Boże (сохрани бог = оружие бога), co innego (другое дело), gdybym tam
miała jakiś interes (если бы там имела какой-то интерес), ale na fantazję (но на фантазии) to za drogo.
Nie tańszego pan nie ma (дешевле вы не имеете)?
-- Owszem (конечно), posiadamy piękne trasy po umiarkowanych cenach (мы имеем прекрасные трассы,
линии по умеренным ценам). Wyszków—dziewiętnaście dwadzieścia (Вышкув—девятнадцать
двадцать). Tam i z powrotem podróżje pani za jedne trzydzieści osiem czterdzieści (туда и обратно
путешествие вам такое тридцать восемь сорок) .
-- Ale czy ten Wyszków ciekawy (но этот Вышкув интересный)?

Мультиязыковой проект Ильи Франка www.franklang.ru 3


-- Jeśli mam być szczery (если я должен быть откровенным), to porównanie z Lizboną wypadłoby na jego
niekorzyść (тогда сравнение с Лиссабоном приходилось бы на его не выгоду). Ale za to jaka
przystępna cena (но за то какая доступная цена)!
-- Pewnie, drogo to nie jest (вероятно дорого это не есть). Ale jak pan sam przyznaje (но как вы сами
признаете), że gorsze miasto od Lizbony (что хуже город чем Лиссабон = от Лиссабона), to i
czterdziestu złotych szkoda. Piechotą nie chodzi (пешком не ходит).
-- A co pani powiedziałaby na Piastów (а что вы сказали бы на Пястув)? A może by Ursus albo Włochy
(Урсус или Вуохи)? Tanie jak barszcz (дешевые как свекольник). Też ludzie podróżują (Тоже люди
ездят). Nie chciałbym (не хотелось бы мне), żeby pani wyszła od nas z pustymi rękami (чтобы вы вышди
от нас с пустыми руками).
Zamyśliłam się i spytałam (я задумалась и спросила):
-- A jakiego zdania pan, jako fachowiec, jest o Wilanowie (а какого мнения вы, как специалист есть о
Вилануве)?
-- Jak najlepszego (как наилучшего), proszę pan. Wilanów mogę polecić z czystym sumieniem (Виланув я
могу рекомендовать с чистой совестью). Osiemdziesiąt groszy (восемьдесят грошей), park i zabytki
(парк и памятники старины).
-- Proszę więc jeden do Wilanowa (итак один до Виланова).
-- Bardzo mi przykro (мне очень неприятно), ale biletów na miejskie autobusy nie sprzedajemy (на места
автобуса мы не продаем).
-- Szkoda. Tak dobrze mi pan doradził (так хорошо вы мне посоветовали), a teraz mam dać zarobić
konkurencji (а теперь я должна дать заработать конкурентам). I w autobusach już mi pan nie będzie
mógł pomóc (помогать).
Westchnęłam i spojrzałam (я вздохнула и посмотрела) na urzędnika. Miał bardzo ładne oczy (он имел
очень красивые глаза).
-- Za dziesięć minut kończę pracę (через десять минут я закончу работать)—powiedział (сказал он)—
jeżeli pani może poczekać (подождать), to postaram się pani załatwić autobus (я постараюсь вам уладить
с автобусом). Nasz klient—nasz pan (наш клиент—наш господин).
Był piękny zimowo-wiesenny dzień. Błądziliśmy do zmroku po błocie wilanowskiego parku (мы
бродили до сумерек по грязи вилановского парка). Na drzewach były pąki (на деревьях были почки),
urzędnik biura podróży miał piękne oczy i wcale wiem, czy wiosna w Lizbonie jest ładniejsza (более
красивая, красивее).

Lizbona.

Мультиязыковой проект Ильи Франка www.franklang.ru 4


Dzień był niby jeszcze zimowy, a niby już wiosenny. W taki dzień w człowieku powstają tęsknoty,
powleczone melancholią już w chwili ich narodzin. Każda kobieta myśli o sprawieniu sobie nowej sukni, a
mężczyzna—nowej żony. Ale już następna myśl jest: “A co zrobić ze starą?” I najczęściej marzenie
pozostaje w sferze marzeń, zwłaszcza w wypadku sukni.
W taki oto zimowo-wiosenny dzień, pełen niepokoju, nadziei i smutku, wyszłam na ulicę. Promień
słońca, które już naprawdę, pierwszy raz w tym roku, grzało, wywołał we mnie nagłą chęć czegoś nowego,
chęć przełamania szarego, normalnego tygodnia.
Przechodziłam akurat obok biura podróży. Podróż… tak. To jest to. Nastrój dworca… “Pociąg
pośpieszny do Pragi, Wiednia, Paryża odejdzie z toru drugiego przy peronie pierwszym…” Odjazd. Za
oknami pociągu domy obcych miast. Fragmenty mieszkań, ulic, ludzie, prowadzący tam swoje normalne
życie, w które zaglądamy jak przez dziurkę od klucza: czy to nie dziwne, że ta kobieta z dziećmi tu mieszka,
w tym Brnie czy w tym Wiedniu. Ubrała dzieci i wyszła z nimi po zakupy. Chodzi tak co dzień, ale dla
mnie gra ona tylko swoją rolę w teatrze. Dla mnie ona istniała przez tę chwilę, jej epizod trwał mniej więcej
cztery sekundy. Tak. To jest to.
Weszłam do biura podróży.
-- Poproszę o bilet drugiej klasy—powiedziałam rozmarzona.
-- Dokąd?—spytał przystojny urzędnik.
-- Gdzieś daleko.
-- Może do Koszalina?
-- A dalej nie można?
-- Za Koszalinem jest jeszcze Mielno.
-- A dalej?
-- Dalej już jest morze.
-- Szkoda. A na lądzie nic innego pan nie ma?
-- Proszę bardzo. Świeradów! Bardzo daleko i jednocześnie na lądzie.
-- A dalej?
-- Dalej już jest zagranica.
-- Nie szkodzi. Nie zależy mi, żeby to było koniecznie w Polsce. Co pan mi może zaproponować za
granicą?
-- Żeby było daleko?
-- Żeby było daleko.
-- Może Lizbona?
-- A to daleko?
-- Daleko.
-- To poproszę jeden drugiej klasy do Lizbony.
Przystojny urzędnik zastanowił się chwilę i powiedział:

Мультиязыковой проект Ильи Франка www.franklang.ru 5


-- Niestety, proszę pani, musiałaby pani mieć passport i wizę.
-- Kiedy ja tam wcale nie chcę siedzieć, tylko bym się przejechała tam i z powrotem. Wiosna, wie pan, taki
ładny dzień, po prostu mam ochotę się przewietrzyć. To chyba naturalne.
-- Jak najzupełniej, proszę pani. Sam bym się chętnie przewietrzył. Ale przepisy, niestety, utrudniają. Może
by się pani jednak zdecydowała na coś krajowego?
-- A co mi pan radzi?
-- Ja bym pani polecił na przykład Poznań. Ładne miasto, czyste. Uniwersyteckie.
-- Hm… to nie jest zły pomysł. Jeśli pan już tak zachwala, to poproszę jeden drugiej klasy do Poznania. O
której odchodzi pociąg?
-- W nocy. Godzina zero dwadzieścia siedem.
-- O, to dziękuję. Mówiłam panu wyraźnie, że wiosna, ładny dzień, mam ochotę gdzieś się przelecieć. A nie
w nocy. Po co w nocy mam wyjeżdżać? W dzień nic pan nie ma?
-- Dlaczego nie, proszę pani! Rozporządzamy szerokim asortymentem dziennym, proszę bardzo.
-- Na przykład?
-- Kraków. Piękne, stare miasto. Zabytki, kościoły, zamek królewski autentyczny na tak zwanym Wawelu.
Będzie pani miała prawdziwą satysfakcję.
-- No dobrze, niech już będzie ten Kraków, żeby panu czasu nie zajmować. Ile taki bilet kosztuje?
-- Dziewięćdziesiąt jeden dwadzieścia.
-- W jedną stronę?
-- Tak.
-- To tam i z powrotem sto osiemdziesiąt dwa czterdzieści?
-- Tak jest, proszę pani.
-- Za drogo. Fantazja fantazją, ale prawie dwieście złotych, to już pieniądz. Nie mówię, żeby się targować,
broń Boże, co innego, gdybym tam miała jakiś interes, ale na fantazję to za drogo. Nie tańszego pan nie ma?
-- Owszem, posiadamy piękne trasy po umiarkowanych cenach. Wyszków—dziewiętnaście dwadzieścia.
Tam i z powrotem podróżje pani za jedne trzydzieści osiem czterdzieści.
-- Ale czy ten Wyszków ciekawy?
-- Jeśli mam być szczery, to porównanie z Lizboną wypadłoby na jego niekorzyść. Ale za to jaka przystępna
cena!
-- Pewnie, drogo to nie jest. Ale jak pan sam przyznaje, że gorsze miasto od Lizbony, to i czterdziestu
złotych szkoda. Piechotą nie chodzi.
-- A co pani powiedziałaby na Piastów? A może by Ursus albo Włochy? Tanie jak barszcz. Też ludzie
podróżują. Nie chciałbym, żeby pani wyszła od nas z pustymi rękami.
Zamyśliłam się i spytałam:
-- A jakiego zdania pan, jako fachowiec, jest o Wilanowie?

Мультиязыковой проект Ильи Франка www.franklang.ru 6


-- Jak najlepszego, proszę pan. Wilanów mogę polecić z czystym sumieniem. Osiemdziesiąt groszy, park i
zabytki.
-- Proszę więc jeden do Wilanowa.
-- Bardzo mi przykro, ale biletów na miejskie autobusy nie sprzedajemy.
-- Szkoda. Tak dobrze mi pan doradził, a teraz mam dać zarobić konkurencji. I w autobusach już mi pan nie
będzie mógł pomóc.
Westchnęłam i spojrzałam na urzędnika. Miał bardzo ładne oczy.
-- Za dziesięć minut kończę pracę—powiedział—jeżeli pani może poczekać, to postaram się pani załatwić
autobus. Nasz klient—nasz pan.
Był piękny zimowo-wiesenny dzień. Błądziliśmy do zmroku po błocie wilanowskiego parku. Na
drzewach były pąki, urzędnik biura podróży miał piękne oczy i wcale wiem, czy wiosna w Lizbonie jest
ładniejsza.

Мультиязыковой проект Ильи Франка www.franklang.ru 7

Вам также может понравиться